Monthly Archives: Styczeń 2011

gra w klasy

Podróż jest grą w klasy – przesuwaniem się z ponumerowanych granic w kolejny wyrysowany naiwną kreską kontur, przeskakiwaniem z kwadratu w kwadrat, na wiele różnych sposobów, kopiąc przed sobą kamyczek, żeby się zbliżyć do nieba. Czym się właściwie różni podział polityczny świata od kratek, które jakieś dziecko nabazgrało kredą na chodniku?
Może właśnie przekraczanie granic uświadamia najmocniej, że nie ma granic.

A to wszystko w nadziei, że gdzieś wreszcie dopadniemy kibuc.

Reklamy

szecherezada

podróż jest jak baśnie szecherezady. zawsze kontynuacja, bez początku i końca. owijam głowę czerwonym turbanem z różą, żeby dać się znaleźć latającemu dywanowi. i jest jeszcze dżin, choć wcale nie wiem, czy zaklęty w butelce toskańskiego wina, którego przez dziwne zbiegi okoliczności od kilku miesięcy nie udaje mi się wypić… przywiozłam je dla ciebie, choć ciebie nigdy nie było. chociaż mam nawet kieliszek, kruche zaprzeczenie nomadyzmu, szklany teatralny rekwizyt wyniesiony z wernisażu sztuki, gdy świat za oknem galerii tak bardzo pasował do abstrakcjonizmu obrazów, że wędrowałam cały dzień z tą lampką wina w dłoni i obserwowałam ludzi, ulice, rowery jakby to były eksponaty surrealizmu. całodniowa ruchoma wystawa, kalejdoskop zadziwiających etiud codzienności. różycki (bo wolę różyckiego od różewicza) pisał, że jeśli ty jesteś dziwny i ja jestem dziwna to się wspaniale składa – razem zadziwimy świat…
chodź, opowiem ci bajkę…